Wielu z Was na pewno zadaje sobie pytanie: czy owczarek australijski może mieszkać w bloku? W mieście?
No cóż Kobi sobie całkiem dobrze radzi. Mieszkanie mamy całkiem spore ale on spędza czas tylko w trzech pomieszczeniach: mojej sypialni, przedpokoju i coś co szumnie można by nazwać salonem. Nie posiadamy klatki kennelowej – głównie z braku miejsca. Posłania, które mu kupowaliśmy raczył w najlepszym wypadku ignorować a najgorszym zeżreć. Zasadniczo jak ma ochotę to korzysta z posłania starszej siostry a tak to gdy chce sobie pomyć zupełnie sam to znalazł sobie jeden kącik gdzieś w sypialni. Chociaż sam rzadko kiedy chce być.
Cały czas spędza ze mną. Pracuję – śpi pod nogami. Idę do kuchni – wędruje ze mną, żeby pilnować czy przypadkiem się nie poparzę robiąc herbatę. Kibelek – tato, mogę?
I o ile to, że pies spędza większość czasu w bloku a nie w wielkim ogrodzie przy domu to na pewno nie jest jakikolwiek problem, to osobiście problemem może być mieszkanie w miejscu bez terenów zielonych.
Czasem zdarza się nam nocować w takiej okolicy Warszawy gdzie w bezpośredniej okolicy mamy sporo knajpek, dużo chodników, sporo ulic i 20 metrów kwadratowych skwerku. Owszem można się 15-20 minut przejść spacerkiem do parku. Ale to ciągle pół godziny chodzenia chodnikami pełnymi ludzi itd.
Dla odmiany na naszym osiedlu od razu w pobliżu bloku dużo zieleni, innych psów, otwartych przestrzeni do zabawy, dużo fajnych zapachów. A jak już mamy spędzić te 15 minut na podróż do parku czy lasku to lepiej wskoczyć do samochodu i dokładnie w takim czasie się w takowym znaleźć
Dlatego moim zdaniem nie jest aż tak bardzo istotne gdzie owczarek australijski mieszka – on w domu i tak głównie będzie spał, jadł i się to Was tulił. Istotniejsze jest co macie za oknem i co możecie zaproponować swojemu psu w ramach spaceru i zabawy.

